sobota, 18 lutego 2017

Luty.



Nawet nie wiadomo kiedy luty stał się dla Apaczowej ważnym miesiącem, jednym z trzech najważniejszych w roku.


Zaczęło się od tego, że w lutym urodziny obchodzi Apaczowej Matka.
Gdy spotkała swego przyszłego męża, okazało się, że i on w lutym rodzony, więc luty stał się ważny podwójnie.


Za tydzień okaże się, czy luty stanie się ważny potrójnie, choć - od razu Apaczowa zaznacza - nie w kwestii urodzin kolejnego członka rodziny, ale w pewnym sensie narodzin również, narodzin nowej epoki w życiu Apaczów.
O tym jednak Apaczowa nie chce jeszcze pisać, dopóki fakt ten się nie dokona.


Jednak od pięciu lat luty jest też ważny z innej przyczyny.
Przyczyny, której opisywanie powoduje u Apaczowej taki rozstrój, że długo nie może się potem pozbierać, więc odeśle chętnych do wpisu, którego sama nie może do tej pory spokojnie czytać.
Ale czyta, bo pozwala on jej za każdym razem sobie przypomnieć, co jest w życiu najważniejsze.


Każdego roku, w lutym... - czyli o tym, jak ważne jest to, aby doceniać to, co mamy.





17 komentarzy:

  1. ...Oby tylko to jedno WAŻNE i TRUDNE wspomnienie towarzyszyło temu miesiącowi... A reszta, to już tylko te radosne!!!

    Przytulam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ściskam Cię mocno. Dokładnie z KAZDEGO dnia trzeba się cieszyć i za niego dziękować.
    Ściskam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak, Aniu. Ja również bardzo mocno Cię ściskam!

      Usuń
  3. Niech ta nowa epoka będzie piękna.
    Ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu, bardzo bym tego chciała.
      Uściski po stokroć odwzajemniam!

      Usuń
  4. Piszę już któryś komentarz, zaraz go kasuję i siedzę i dalej nie wiem co napisać.
    I na tym chyba stanie że nic nie napiszę. Moc uścisków tylko podeślę do Apaczowej i do R. gdziekolwiek jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak Ci napisałam Edytko pod tamtym postem - jesteś cudowną, wrażliwą Osobą i sama świadomość, że ten post tak bardzo Cię poruszył jest dla mnie ważniejsza niż tysiąc słów.
      Dziękuję!

      Usuń
  5. Oby w takim razie, luty stał się ważny z trzeciego, pozytywnego powodu.
    Bardzo mi przykro z powodu R., czytając tego posta miałam gulę w gardle... z drugiej strony mimo niepogodzenia się z tym faktem trzeba spojrzeć na sprawę z nieco innej strony i cieszyć się, że taka osoba mogła być częścią naszego życia, chociaż przez jego część. Tak samo myślę o moim dziadku - mimo buntu na początku, teraz cieszę się, że był w moim życiu chociaż przez te kilkanaście lat. Bo mógł nie być wcale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację oczywiście. Dlatego powstał ten post - abym mogła sama sobie uświadomić, jak ważna była jej obecność i jak dużo jej zawdzięczam. Pomimo tego jednak gdzieś w podświadomości i tak kołacze się wciąż to pytanie "dlaczego". Być może chodzi o to, że jednak mniej psychicznie jesteśmy przygotowani na fakt odejścia tak młodych osób.

      Usuń
  6. Dla mnie luty kiedyś kojarzył się ze stratą ukochanej osoby i podobnie jak Ty zawsze czułam dreszcze gdy się zbliżał...Jednak od dłuższego juz czasu zmieniam to, bo mój kochany "M" ma jutro urodziny, więc starannie odczarowuję złe wspomnienia... Życzę wielu sił i tej nowej epoki;)Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też staram odczarowywać złe wspomnienia. Kiedy czas świętować, świętuję, luty nie wiąże się wszak tylko z tym jednym przykrym wydarzeniem. Ale czas na zadumę i pomyślenie o R. musi być, nie wyobrażam sobie inaczej.
      Buziaki!
      P.S. Wychodzi na to, że nasi "M" mają urodziny w tym samym dniu Plinko ;)

      Usuń
  7. Apaczowo, skrobnęłam pod tamtym...

    OdpowiedzUsuń
  8. witam;)
    Od 33 lat luty był dla mnie bardzo ważnym miesiącem, w lutym jest rocznica ślubu mojego brata , 30 lat temu urodził sie mój ukochany bratanek , 24 lata temu następny bratanek i syn przyjaciółki i do zeszłego roku luty był bardzo fajnym, wesołym miesiącem , niestety 26,11,2016 r to sie zmieniło,,,nagle zmarł mój ukochany bratanek i własnie 2 dni temu spedziliśmy urodziny na cmentarzu.....więc luty nie jest juz taki fajny;((((

    OdpowiedzUsuń
  9. Oby w takim razie ta nowa epoka wniosla znów troche swiatla w luty!
    Choc cien po tamtym lutym pewnie zostanie jeszcze na dlugo, zapomniec takich rzeczy nie sposób, tylko jakos oswoic troche... Oh, Apaczowo... :*
    Ale to racja, trzeba korzystac ze wszystkiego dobrego, co nam dane.

    OdpowiedzUsuń
  10. Puk puk. Czy Apaczowa w domu? A marzec był dla Apaczowej lepszy? :-)

    OdpowiedzUsuń